Dramat w minucie

Reżyseria daje szanse poznania kogoś, kogo inaczej nigdy bym nie spotkała. Gdybyśmy sobie nie wymyślili takiego filmu, ciężko byłoby poznać ludzi ze środowiska żużlowego. A tak możemy otworzyć nowe drzwi – mówi Dorota Kędzierzawska.

A jak otwierali państwo te drzwi? Fascynacja żużlem pojawiła się wcześniej niż praca nad filmem?

DK: Pierwszy scenariusz o żużlu napisałam wspólnie z Arthurem, szesnaście czy siedemnaście lat temu (ostatecznie spłonął w kominku) i nie pamiętam nawet od czego myślenie o tym się zaczęło. Arthur, jako dziecko, jeździł z tatą do Opola na mecze żużlowe.

Arthur Reinhart: Do dziś pamiętam zapach metanolu i żużel wyrzucany spod kół wprost na kibiców – wtedy nie było jeszcze deflektorów, a trybuny były bardzo blisko toru. Chłonąłem wtedy żużel wszystkimi zmysłami. Zresztą teraz dzieci też chodzą na żużel, na niektórych stadionach są dla nich nawet specjalne sektory.

DK: Ja pamiętam żużel z czarno-białej telewizji i ogromne wrażenie, jakie na mnie robił. Później okazało się, że to temat nietknięty przez film fabularny.

AR: Mieliśmy polski film telewizyjny „Motodrama” z początku lat siedemdziesiątych.

DK: Były też jakieś radzieckie filmy z żużlem w tle, dokumenty, no i brytyjski film fabularny z 1946 roku. Ale od tamtej pory minęło siedemdziesiąt lat.

Żużel się dobrze filmuje?

AR: Jest bardzo atrakcyjny, nie wiedzieć czemu do tej pory przez film fabularny niezauważony i niedoceniony. Prędkość motorów, wyścig, który obserwować możemy przez cały czas, jak na rzymskiej arenie, ogromne emocje na trybunach. To wszystko jest wdzięczne, w dodatku w filmie możemy biegi pokazać inaczej niż w telewizyjnych relacjach. Kamera może wejść na tor, zbliżyć się, pokazać perspektywę zawodnika. Bardzo ciekawie jest też w boksach, gdzie emocje wychodzą na wierzch, chłopcy się otwierają, można pokazać trochę „kuchni”.

Niebezpieczeństwa tego sportu pociągają?

AR: Czasem słychać, jak kibice żartują, że „jak nie było wypadku, to nie było meczu”.

DK: Niektórych ludzi to na pewno pociąga. Ja, jak tylko widzę, że coś groźnego się szykuje, zamykam oczy. Fascynujące jest samo ściganie.

Ale, chcąc nie chcąc, wciągnęli się państwo?

AR: Łatwo się zaangażować, co widzieliśmy podczas wizyty naszej ekipy na jednym z meczów w Rzeszowie. Mimo, że część osób po raz pierwszy była na meczu i nie miała wcześniej styczności z tym sportem, bardzo szybko pojawiły się emocje.

DK: Kibice doceniają zwłaszcza krótsze tory, gdzie zawodnicy tasują się od początku do końca. Wtedy się trudno opanować, emocje są wielkie, wszyscy krzyczą – my też.

Zdjęcia miały miejsce w Rzeszowie, Przemyślu i Częstochowie.

DK: Tak, a będziemy kręcić jeszcze na hali zdjęciowej CeTA we Wrocławiu i na torze w Tarnowie, gdzie czekają nas zdjęcia trikowe. Niestety spóźniliśmy się i wrocławski Stadion Olimpijski, który był bardzo filmowy, jest po remoncie. Teraz jest za ładny.

Dlaczego żużel jest domeną mniejszych miast?

DK: Nie tylko, tory są też w Łodzi, Gdańsku, Krakowie, a Rzeszów nie jest już małym miastem. Poznań jest w remoncie, właściwie tylko Warszawa pozbyła się toru. Popularność żużla ma związek z tradycją – gdzie sport żużlowy istnieje od dawna, tam się utrzymał, bo na trybuny przychodzą kolejne pokolenia.

AR: Nie jest to sport tani, a stadiony są pewnie kłopotliwe w utrzymaniu. Siłą rzeczy uczestniczymy w wielu rozmowach i także w Warszawie słychać o staraniach reanimacji żużla, nie tylko przy okazji imprez na Stadionie Narodowym.

Skąd pochodzi bohater „Żużla”?

DK: Jak zwykle u nas – nie wiadomo. Ale to jest nieduże miasto… Tworzymy fikcyjny świat, ważne, żeby był wiarygodny. Także drużyny są fikcyjne – nie chcieliśmy zwrócić przeciwko sobie części kibiców (śmiech).

Czy sport w filmie jest refleksem życia? Zachowanie bohatera na torze czy boisku pokazuje jaki  on w istocie jest?

DK: To jest życie w pigułce, wszystko jest tu niesamowicie skondensowane. Emocji, jakie ci chłopcy przeżywają w krótkiej chwili, wielu z nas nie doświadcza przez całe życie. Dzięki temu trochę inaczej rozumieją świat. Każdy z nich jeździ inaczej, pewnie w zależności od charakteru, chociaż jest wielu, którzy prywatnie są łagodnymi i ciepłymi ludźmi, a na torze jeżdżą bardzo ostro.

Czasem filmom „sportowym” trudno uciec od schematyzmu. Macie państwo swoje ulubione?

AR: Bliski naszej tematyce był „Rush”, o historii Nikiego Laudy i Jamesa Hunta. Ale nigdy nie staramy się do niczego porównywać czy od czegoś odbijać – Dorota po prostu wymyśliła historię i chcemy ją po swojemu opowiedzieć.

Od czego pani zaczyna pisząc scenariusz?

DK: Wychodzę od bohatera, zawsze mam też początek i koniec. Wiem jak ta historia powinna się potoczyć, chociaż znam autorów, którzy piszą fascynujące historie nie znając finału. Dla mnie to jedna z ważniejszych rzeczy, które muszę wiedzieć.

To kim jest pani bohater?

DK: Młody żużlowiec, który zaczyna swoją karierę. O fabule nie chcemy opowiadać, aktorzy też mają „zakaz”, bo potem okazuje się, że wszystko o filmie wiadomo już przed premierą. Podtytuł brzmi „Kronika zwycięstw i upadków” – jak to w żużlu. I w życiu.

Kto znalazł się obsadzie?

DK: Lowę, głównego bohatera, gra Tomasz Ziętek. Pojawią się Paweł Wilczak i Żaneta Łabudzka, a na dużym ekranie zadebiutują m.in. i 18-letnia Jagoda Porębska i Karolina Gołębiowska, studentka wydziału chemii.

Czyli będzie wątek miłosny.

AR: Nie ma żużla bez miłości!

Zawodowcy też pojawią się na ekranie?

DK: Będzie można zobaczyć Łukasza Kaczmarka, byłego żużlowca Stali Gorzów Wlkp. i Marcela Szymko z Wybrzeża Gdańsk – zagrali mechaników głównego bohatera. Dużą rolę zagrał też były zawodnik Tadeusz Kostro, a jego młodszego brata młody adept żużla Krzyś Sadurski. Zależało nam na tym, by jak najwięcej prawdziwych ludzi żużla pojawiło się na ekranie. Wszystko też konsultowaliśmy, żeby żużlowcy się z nas nie śmiali. Na torze też jeździli zawodnicy – m.in. Artur Czaja, Hubert Łęgowik, Oskar Polis, Mateusz Borowicz. Żaden z kaskaderów nie podjął się takiego wyzwania.

Przy scenach zbiorowych pomagali kibice?

AR: Byli i kibice i statyści, ale pomagać też sobie będziemy efektami komputerowymi. Stadiony żużlowe są ogromne, niektóre mieszczą po kilkanaście tysięcy widzów, nie bylibyśmy w stanie utrzymać stadionu pełnego statystów przez dwanaście godzin dziennie.

DK: Pewnie pojawimy się jeszcze na paru prawdziwych meczach, z prośbą do kibiców o chwilową zmianę barw klubowych.

Kiedy premiera?

DK: Wszystkie zdjęcia aktorskie mamy skończone, wkrótce ostatnie zdjęcia we Wrocławiu i Tarnowie, później montaż. „Żużel” będzie gotowy pod koniec roku.


Dorota Kędzierzawska – urodzona w Łodzi, absolwentka łódzkiej PWSFTviT – scenarzystka, reżyserka, montażystka i producentka filmowa. Autorka m.in. filmów „Wrony, „Nic”, „Jestem”, „Pora umierać”.

Arthur Reinhart – urodzony w Kluczborku, absolwent łódzkiej PWSFTviT – operator filmowy, montażysta, producent. Dwukrotny zdobywca Polskiej Nagrody Filmowej Orzeł za najlepsze zdjęcia, laureat Złotego Lwa za najlepsze zdjęcia podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych.


Żużel, czyli kronika zwycięstw i upadków

To sport wyjątkowy, bo tu spełnić się może amerykański sen – ktoś, kto dziś jest nikim, jutro może stać się gwiazdą. Oczywiście i tu szczęściu trzeba pomóc – potrzebne jest zacięcie i smykałka, wielka odwaga i wytrwałość. Niejednego żużel, mimo obiecujących początków, przemielił i wypluł. Często po udanych startach w kategorii juniorów, ci sami zawodnicy, już seniorzy, zaczynają mieć problemy. Mija małolacka brawura, przychodzi refleksja, pojawia się pierwszy strach, zwątpienie. Jeśli do tego dochodzą niepowodzenia na torze, niełatwo jest z tego wyjść.
W „Żużlu” chcemy pokazać młodego chłopca, który nosi w sobie fantastyczną, młodzieńczą tęsknotę do życia po swojemu, do prawdziwego przeżywania swojego losu, choć nie zawsze jest to proste. Jakaś wewnętrzna siła każe mu postępować według swoich zasad, a nie zasad tłumu. Podświadomie czuje, że to, co każdy z nas ma najlepszego, nosi nie na sobie, ale w sobie. A ekstremalne przeżycia, jakie niesie ze sobą sport żużlowy, w przyśpieszonym tempie go doświadczają, pozwalają mu odkryć mechanizmy powodujące ludzkimi zachowaniami, przezwyciężać ograniczenia, rozbudzają ciekawość, otwierają oczy. (z opisu producenta)


foto: Kid Film