Rozpowszechnianie używalności welocypedu

Ubranie ma być koloru szarego, pas granatowy w dwóch odcieniach, pończochy granatowe i takiż lampas u czapki. Znak metalowy opatrzony będzie napisem i herbem miasta, nadto na kurtkach wyszyty ma być monogram L.T.C. – zarządzono na jednym z pierwszych zebrań. Lubelskie Towarzystwo Cyklistów kontynuuje tradycje organizacji o tej samej nazwie założonej w 1893 roku.


Dokument pierwszy: „Celem Towarzystwa jest: stać się punktem zbiorowym amatorów sportu welocypedowego w mieście i jego okolicach zamieszkałych, dla doskonalenia się w jeździe i rozpowszechniania używalności welocypedu, jako praktycznego, higienicznego i przyjemnego środka lokomocji. Dla podjęcia tego celu towarzystwo urządza zebrania, ćwiczenia i konkursy w oddzielnych, do tego celu przeznaczonych lokalach, zamiejskie wycieczki i wyścigi z nagrodami.”
Dokument drugi: „Stowarzyszenie realizuje swoje cele poprzez organizowanie i prowadzenie: wycieczek, rajdów, zabaw i festynów, cyklosportu i crossów, wyczynu kolarskiego, imprez integracyjnych, rekreacyjnych i kulturalno-oświatowych, pośrednictwa sprzętowego, organizowanie kursów, wystaw, pokazów, odczytów, dyskusji, sympozjów, seminariów itp…”
Oba dokumenty dzieli cały wiek. Pierwszy, to statut Lubelskiego Towarzystwa Cyklistów Amatorów zatwierdzony w 1893 roku przez Ministra, Senatora Jenerała Lejtnanta Szebeko.
Drugi – to aktualny statut Lubelskiego Towarzystwa Cyklistów. Język odmienny, ale cele zbieżne – w końcu działające dziś LTC zapisało sobie w regulaminie kontynuację tradycji zapoczątkowanej jeszcze w XIX stuleciu.
Lubelskie Towarzystwo Cyklistów powstało 11 czerwca 1893 roku – wtedy zatwierdzono pierwszą ustawę, jak nazywano wówczas dzisiejsze statuty. Pomysł miał narodzić się we wrześniu poprzedniego roku podczas rowerowej wycieczki, w której brał udział Ludomir Kiesewetter – jeden z pionierów miejscowego sportu rowerowego. Właśnie on został upoważniony do rozpoczęcia starań o zalegalizowanie klubu cyklistów i uzyskanie zezwolenia na otwarcie cyklodromu.
Wkrótce opracował więc projekt ustawy wzorowanej na statutach działających już towarzystw. Jednocześnie, w oczekiwaniu na rejestrację klubu, przy ulicy Powiatowej (obecnie przy zbiegu Spokojnej i I Armii Wojska Polskiego) urządzono cyklodrom, czyli teren do jazdy wraz ogródkiem i bufetem. Koszty – ponad 600 rubli – pokryto ze składek cyklistów. Oraz cyklistek, bo wśród setki lubelskich rowerzystów naliczono cztery kobiety – dlatego też obiekt wyposażono w jeden rower damski. Pod koniec lipca 1893 roku Kiesewetter dał w miejscowej prasie ogłoszenie o pierwszym zebraniu:

O godzinie 8-mej wieczorem w czwartek 27 lipca r. b. w Hotelu Polskim pod numerem 5, uprzejmie proszę p.p. cyklistów tych, którzy na prośbie do J. W. Gubernatora Lubelskiego o wyjednanie dla Towarzystwa Lubelskiego Cyklistów w m-cu grudniu r. z. podpisali się, a to celem odbycia balotowania” (tym terminem określano głosowanie).

W posiedzeniu, które zapoczątkowało formalną działalność LTC, wzięło ostatecznie udział 25 spośród 72 ówczesnych członków. Pierwszym prezesem Towarzystwa został mecenas Roman Zaremba, który pełnił w Lublinie rolę „konsula” działającego wówczas od siedmiu lat Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów. Na jednym z kolejnych zebrań ustalono barwy klubowe: „ubranie ma być koloru szarego, pas granatowy w dwóch odcieniach, pończochy granatowe i takiż lampas u czapki. Znak metalowy opatrzony będzie napisem i herbem miasta, nadto na kurtkach wyszyty ma być monogram L.T.C.”
Jak ustalił Leszek Ryński, kronikarz lubelskiego kolarstwa, pierwszy budżet Towarzystwa zamknął się kwotą 2660 rubli. Największe wydatki wiązały się z utrzymaniem lokali, jednak uwzględniono też m. in. kupno bilardu (250 rubli) i prenumeratę czasopism (100 rubli). Dochody z cyklodromu niemal równoważyły jego utrzymanie, zyski przynosił również wspomniany bilard. Resztę pokrywało wpisowe (pięć rubli) i składki (od pięciu rubli rocznie dla członków prowincjonalnych do szesnastu – dla członków rzeczywistych).

Po kilku latach istnienia Lubelskie Towarzystwo Cyklistów prowadziło szeroką działalność oświatową i kulturalną. Lokal LTC stał się ważnym ośrodkiem życia towarzyskiego w Lublinie. Jeździło się na łyżwach, uprawiało szermierkę, grało w kręgle i tenisa. Na czele pozostawało, rzecz jasna, kolarstwo uprawiane w formie wycieczek, jazdy na cyklodromie, zawodów szosowych i torowych.
W 1896 roku zorganizowano w Lublinie pierwsze zawody torowe – dziesięć biegów na różnych dystansach. Zamiejscowi rywale byli wyraźnie silniejsi. Trzy lata później przez miasto przebiegała trasa „wyścigu objazdowego”, który można uznać za pierwszą wieloetapową imprezę w historii polskiego kolarstwa (w ciągu 54 godzin i 11 minut kolarze przejechali 1025 wiorst, czyli niespełna 1100 km)
Lubelscy cykliści ostrożnie podchodzili do wielkiej rywalizacji, zdając sobie sprawę, że wciąż wiele brakuje im do rowerzystów z innych towarzystw (prym wiedli członkowie Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów), jednak aktywnie wspierali organizację takich imprez i utrzymywali więzi z innymi ośrodkami. Ich manifestacją był zorganizowany w 1903 roku rajd gwiaździsty ze stolicy do siedzib poszczególnych towarzystw – Płocka, Radomia, Kielc, Piotrkowa, Zgierza, Łodzi i Lublina. Ten ostatni reprezentowany był przez dziesięciu cyklistów (ze 164 ogółem). Funkcję pałeczki, którą przekazywały sobie sztafety, stanowiła koperta z hasłem.
W kolejnych latach dwa kółka nabierały rozpędu – w 1905 roku Lublin gościł Zjazd Zaprzyjaźnionych Towarzystw Kolarskich, w 1908 zorganizowano kolejne wyścigi na miejscowym cyklodromie, by w 1910 oddać do użytku nowy obiekt – okrągły tor o jednakowym nachyleniu na całym obwodzie. Budżet LTC na tamten rok zamknął się kwotą ośmiu tysięcy rubli, a Towarzystwo liczyło blisko dwustu członków.
Kolejne dokumenty pochodzą już z roku 1919. W wykazie stowarzyszeń istniejących przed 3 stycznia, pod pozycją 2., dotyczącą Lubelskiego Towarzystwa Cyklistów zapisano: „LTC w stanie nieczynnym – projektowane jest zebranie, które zadecyduje o likwidacji lub wznowieniu działalności”. Brak jednak zapisów o działalności LTC w dwudziestoleciu międzywojennym.

W roku 1947 nie było już cyklistów, dlatego w myśl postanowienia wojewody lubelskiego z dnia 17 maja zarejestrowano Lubelskie Towarzystwo Kolarskie z siedzibą przy ul. Cyruliczej 3. Mieścił się tam warsztat rowerowy jednego z założycieli – Tadeusza Tuory. Wydano dokumenty, zdecydowano o wstąpieniu w szeregi Polskiego Związku Kolarskiego, zaplanowano przygotowania do wyścigu na trasie Chełm – Lublin. Z czasem impreza zadomowiła się w kalendarzu jako Wyścig Szlakiem Wyzwolenia i przetrwała znacznie dłużej niż powojenne wcielenie Towarzystwa – jego przyszłości nie udało się wymodlić.

LTK rozpoczyna sezon mszą świętą w Jastkowie. Czynni członkowie udadzą się rowerami, miłośnicy sportu kolarskiego samochodem. Wyjazd o 8:00 z lokalu LTK” – zawiadamiał w 1948 roku „Sztandar Ludu”.

W tym samym roku Lubelskie Towarzystwo Kolarskie było jeszcze organizatorem wyścigu o drużynowe mistrzostwo Polski. Lubelska ekipa zajęła w tych mistrzostwach trzecie miejsce. Jednak już 27 lutego 1950 r. Zarząd Miejski zakomunikował w piśmie skierowanym do Urzędu Wojewódzkiego: „Zarząd Miejski powiadamia, że w/w Towarzystwo włączone zostało w 1949 roku do Zrzeszenia Sportowego »Ogniwo« i jako samodzielne stowarzyszenie nie istnieje. W związku z powyższym Zarząd Miejski stawia wniosek rozwiązania w/w Towarzystwa”. Tak dobiegła końca krótka historia samodzielnego LTK. Na jej wznowienie trzeba było poczekać ponad czterdzieści lat.
W kwietniu 1991 roku, ze składu powstałego wcześniej Klubu Sympatyków Kolarstwa, wyłoniona została grupa założycielska Stowarzyszenia pod nazwą „Lubelskie Towarzystwo Cyklistów”. W statucie zapisano, że „LTC jest kontynuatorem tradycji założonego 11 czerwca 1893 roku Lubelskiego Towarzystwa Cyklistów, a także działającego w latach 1946-1949 Lubelskiego Towarzystwa Kolarskiego” (do okresu działalności wliczono tu najwyraźniej okres działań zmierzających do rejestracji LTK w 1947 r.). Dziś LTC należy do lubelskiego Okręgowego Związku Kolarskiego, który jest częścią struktury PZKol.

Gdyby policzyć członków, którzy regularnie płacą składki, uzbierałoby się może trzydziestu. Na ostatniej wigilii było nas kilkunastu – podlicza Janusz Gula, prezes LTC. – Z tego dziesięć osób się regularnie, jednak, nie ma się co oszukiwać, średnia wieku jest dość wysoka. Nie mamy czym przyciągnąć młodych. W zamian za sześćdziesiąt złotych rocznej składki możemy co najwyżej zaoferować bezpłatny udział w wyścigach organizowanych przez Towarzystwo.

Jednym z nich jest szosowy Wyścig Legionów, który, podobnie jak statut LTC, nawiązuje do odległej historii. Odbywa się w rocznicę bitwy Legionów Polskich z wojskami rosyjskimi, która rozegrała się na przełomie lipca i sierpnia 1915 roku pod Jastkowem k. Lublina.
– To jeden z kilku wyścigów, które organizujemy w sezonie. Zazwyczaj startuje 60-70 zawodników w różnych kategoriach wiekowych, wśród nich wielu gości z Białorusi i Ukrainy – mówi prezes Gula.
W tym roku odbędzie się trzecia edycja. Prezes LTC liczy na to, że uda się połączyć ją z kolejnymi mistrzostwami LTC w jeździe na czas i na to, że latem do Lublina zjedzie setka kolarzy.


zdjęcie z 1886 roku, Waszyngton

wykorzystano m. in. materiały Leszka Ryńskiego, autora książki „100 lat kolarstwa na Lubelszczyźnie”

 

autor