Na własnych warunkach

W Europie społeczna i prawna debata o legalizacji eutanazji rozpoczęła się cztery dekady temu. Polska nie jest jeszcze na tym etapie. Tymczasem prawo do dobrej śmierci to efekt poglądu, że człowiek jest dysponentem swojego życia. A to oznacza, że może je, w określonych sytuacjach, zakończyć.

Podczas ostatnich igrzysk paraolimpijskich w Rio de Janeiro Marieke Vervoort, belgijska medalistka w wyścigach na 100 i 400 m, oznajmiła, że to jej ostatni występ i prawdopodobnie wkrótce podda się eutanazji. Odpowiednie dokumenty wypełniła kilka lat temu.
37-letnia Vervoort cierpi na postępujący i nieuleczalny paraliż połączony z bolesną degeneracją kończyn. Diagnoza zapadła gdy miała 14 lat, od tego czasu choroba przykuła ją do wózka. Mimo to, oprócz dwóch medali w Rio, wywalczyła też dwa w Londynie, cztery lata wcześniej. W Brazylii się pożegnała – na razie ze sportem. W sprawie pożegnania z życiem mówi „jeszcze nie teraz” i cieszy się dobrymi chwilami. Wiadomo jednak, że będzie ich coraz mniej, bo choroba postępuje.
Belgia jest jednym z kilku państw europejskich – obok Holandii i Luksemburga – gdzie eutanazja jest legalna. Na kilku innych terytoriach dozwolone jest wspomagane samobójstwo (jako pierwsze takie przepisy wprowadziły w 1997 roku władze amerykańskiego stanu Oregon, a następnie Waszyngton, Montana, Nowy Meksyk i Vermont. W Europie podobne wyjście dopuszcza Szwajcaria, na świecie – Kolumbia i Japonia).

→  ciąg dalszy na Webnalist.com