Kroniki sportowe

Zapraszamy na stoisko z książkami sportowymi – mówi ubrana w piłkarską koszulkę hostessa wręczając okolicznościowe wydanie „Kuriera Sportowego” przygotowanego przez jedno z wydawnictw na Warszawskich Targach Książki. Okoliczności sprzyjają – targi odbywają się przecież na Stadionie Narodowym.


Literatury sportowej na jest tu tyle, że trzeba na nią torby na kółkach, które zresztą ciągną za sobą niektórzy bywalcy. Sportowcy są wśród zaproszonych autorów. W tym roku książki podpisywali Władysław Kozakiewicz, Mariusz Czerkawski, Lucjan Brychczy i Grzegorz Szamotulski.
W ciągu czterech dni targi odwiedziło ponad 60 tysięcy gości – nieco więcej niż mogłyby pomieścić trybuny Stadionu Narodowego. Na moment można było zapomnieć o publikowanych co dwa lata przez Bibliotekę Narodową badaniach czytelnictwa. Najnowsze alarmują, że w 2012 roku ponad sześćdziesiąt procent Polaków nie przeczytało ani jednej książki. Zaledwie co dziesiąty przeczytał więcej niż sześć.
Mimo to wydawanie książek o sporcie nie okazało się strzałem do własnej bramki. Podczas spaceru między półkami co rusz napotykamy badawcze spojrzenie Leo Messiego, skupiony wzrok Rogera Federera lub dzikie oczy Dennisa Rodmana. Prawie słychać ich głosy: „przeczytaj o mnie”. I ludzie czytają. Najlepiej idą (auto)biografie, bo nic nie robi tak dobrze jak sławna twarz na okładce. Ostatnio chwytliwym tematem okazała się afera dopingowa Lance’a Armstronga i jej okolice, mimo to sprzedaż „Wyścigu tajemnic” – opisanego przy udziale skruszonego kolarza Tylera Hamiltona – była dziesięciokrotnie niższa od wyniku najpopularniejszych autobiografii tego samego wydawnictwa. Mowa tu o SQN (Sine qua non) – potentacie tej dyscypliny, który ma w ofercie blisko 50 pozycji sportowych i planuje kolejne.
Najwyraźniej interes się kręci, choć powody, dla których firma postawiła na sport, nie są jedynie wynikiem biznesowej kalkulacji.

Dwóch z trzech właścicieli wydawnictwa to fani Barcelony. Jeden z nich zaproponował wydanie książki o Andresie Iniescie, którego wprost uwielbia. Książka okazała się sukcesem i dlatego postanowiliśmy kontynuować wydawanie takiej literatury. Poza piłką interesujemy się też innymi dziedzinami sportu i stąd pomysły np. na biografię Sebastiena Loeba – wyjaśnia Łukasz Kuśnierz z SQN.

I dodaje – czego można się było domyślać – że zdecydowanie najlepiej sprzedają się książki o piłce nożnej. Niekwestionowanym liderem jest biografia Leo Messiego – „Historia chłopca, który stał się legendą”. Sprzedała się dotychczas w nakładzie ponad 80 tys. egzemplarzy. Świetnie też radzi sobie książka o Cristiano Ronaldo – „Obsesja doskonałości” (która podobnie jak opowieść o Messim doczekała się wznowienia), czy biografia Zlatana Ibrahimovica „Ja, Ibra”.

Przeważnie wydaje się tłumaczenia. Dzieła krajowych prozaików stanowią mniejszość, jednak są. „Wszystkie barwy siatkówki” pióra byłego zawodnika Marcina Prusa, „Rzut bardzo osobisty” o Adamie Wójciku, biografia Grzegorza Szamotulskiego „Szamo”, książki Stefana Szczepłka (ostatnio m. in. „Deyna”), wreszcie autobiografia Władysława Kozakiewicza „Nie mówcie mi jak mam żyć”.
Bohater tej ostatniej uśmiecha się zapytany o to, jak czuje się w roli literata. – Zawsze coś nowego, teraz czekam na recenzje. Na razie przychodzą dobre, nikt mnie jeszcze nie sklął – mówi mistrz olimpijski w skoku o tyczce dodając, że ta książka jest dla niego ważna.

Kiedy jeszcze startowałem, dziennikarze robili wywiady, ale one były krótkie, zwięzłe, nie mówiło się o rodzinie, bo nikogo to nie interesowało. Wszyscy wiedzieli że jestem zawodnikiem Bałtyku Gdynia, a mój trener nazywa się Walenty Wejman. To wszystko. A ja miałem chęć opowiedzenia mojej historii, chociaż to, co przeżyłem nie zawsze było łatwe i przyjemne. Rozmowa idzie mi dość lekko, ale kiedy po latach zacząłem opowiadać, zwłaszcza o bardzo złych relacjach z ojcem, pojawiły się łzy. Trzeba było przerywać i wziąć głębszy oddech. Ale potrzebowałem tego. Kiedy o wszystkim opowiedziałem, mogłem odetchnąć.

Deyna i Kozakiewicz płyną pod prąd nurtu, w którym zdecydowaną większość stanowią opowieści o gwiazdach dnia dzisiejszego. Przyczyna tego stanu rzeczy jest oczywista: – Czytelnicy naszych książek to zdecydowanie ludzie młodzi – ok. 60 procent stanowią osoby w wieku od 13 do 24 lat – informuje przedstawiciel wydawnictwa SQN.
A zatem gest Kozakiewicza i rogal Deyny mogą pamiętać co najwyżej ich rodzice. Pewnie spodoba im się także biografia Muhammada Alego, „Moje życie, moja walka”.

Mocną reprezentację literacką ma tenis. Głównie za sprawą wydawnictwa Bukowy Las, które od pewnego czasu konsekwentnie wydaje serię tenisowych biografii – wśród nich memuary Andre Agassiego i jego wielkiego rywala Pete’a Samprasa, biografie Rogera Federera, Rafaela Nadala i Andy’ego Murraya, opowieść o fascynującej rywalizacji Bjoerna Borga z Johnem McEnroe, a ostatnio „Moje życie” – historia o Serenie Williams. Jest też poradnik autorstwa Brada Gilberta (byłego trenera Agassiego, Andy’ego Roddicka i Murraya).

Wszystko zaczęło się od głośnej autobiografii „Open” Andre Agassiego. Była hitem na świecie, więc postanowiliśmy wydać ją w Polsce – mówi Marta Kitowska z Bukowego Lasu. Za Agassim poszły kolejne tytuły. – Wydaje się, że kibice tenisa tworzą grupę, która szczególnie lubi czytać. Oceniamy, że są to zazwyczaj wykształceni ludzie z miast, choć nie tylko mężczyźni. Z drugiej strony, nie zamierzamy ciągnąć tej serii na siłę, bo przecież liczba gwiazd tenisa jest ograniczona – zauważa Kitowska.

Trudno się nie zgodzić – zanim ktoś zabierze się za Agnieszkę Radwańską można czekać co najwyżej na wspomnienia Marii Szarapowej. Piękna niczego jeszcze nie napisała, za pióro chwyciła tymczasem Bestia – wśród światowych nowości jest już książka Mike’a Tysona „Bezsporna prawda”. I to jego spojrzenia, a nie Marii, możemy oczekiwać podczas następnego spaceru pomiędzy półkami.

Cały czas mamy tu jednak do czynienia z literaturą gatunkową, użytkową. Poziom literacki może czasem pozostawiać trochę do życzenia. A gdyby – cóż za perspektywa – za taką robotę wzięli się uznani autorzy? Kilku jest przecież fanami, a nawet fanatykami sportu i, ku radości oczytanych kibiców, nie potrafią pohamować się przed umieszczeniem tej tematyki w swoim dziele.
Na wątki piłkarskie można liczyć u Jerzego Pilcha (ostatnio w „Dzienniku”) czy Wojciecha Kuczoka (ostatnio w „Spiskach. Przygodach Tatrzańskich”). Pierwszy zapamiętale kibicuje Cracovii, drugi – chorzowskiemu Ruchowi.
Także w uhonorowanej nagrodą Nike „Książce twarzy” Marka Bieńczyka znalazło się kilka opowieści boiskowo-kortowych. Jedna z nich – „Oczko Borga” – mówi o chłopięcej fascynacji tenisem rozbudzonej pierwszymi sukcesami Fibaka. Miło przeczytać zdanie o grze w „ceglastej celi dwadzieścia cztery metry na osiem, by czuć się wszak nie uwięzionym, lecz, przeciwnie, wyzwolonym w prostokącie białych linii, w który wstępuję jak na latający dywan, wynoszący nas wyżej, w lepsze powietrze.”